Na pierwszy ogień poszły grabki!
Po chwili zajęłam się strasznymi siatkami na siano! Tutaj było ciężej, bo te wszystkie sznurki chcą konia zjeść, ale tak jak w przypadku grabi po chwili nie było problemu :)
Mogłam go spokojnie puścić i uwiąż leżał na ziemi! Ari był bardziej zainteresowany trawą i resztkami słomy leżącymi pod stajnią :)
Potem w ruch poszedł długi bat, i tak jak w obu sytuacjach po chwili nie było problemu :P
Pobawiliśmy się w "jeża", ustępował od palców z ciężkością, ale musimy nad tym popracować.
Na koniec wzięłam kucora na lonżę!
Chodził żwawo i wyciągał syry jak na kłusaka przystało :) Jestem z niego bardzo dumna, bo udało nam się zagalopować :)



Brak komentarzy:
Prześlij komentarz